niedziela, 17 stycznia 2016

Rozdział II

 Chwiejnym krokiem zmierzałem w strone domu. Chłopscy stwierdzili, za chcą sie zabawić i zaciągnęli mnie na karaoke z alkoholem. Mimo, ze nie chciałem pic zmusili mnie do tego. Nie żebym nie lubił, poprostu był środek tygodnia.
Na imprezie poznałem kilku chłopaków z mojej klasy. Brązowooki brunet o wzroście Mike'a i krępej budowie miał na imię Pawel Miller i był Niemcem. Gdybym jednym słowem miał określić jego charakter, powiedział bym "zgrywus". Miller lubił psocić i żartować, ale bez przesady.
Następny był Adam Jones. Jego jasne włosy sterczały w strone nieba, a oczy były prawie że czarne. Chłopak był podobnej budowy co Pawel, tyle że wyższy.
No i  mały, szczupły Boby Light. On to juz prawdziwy huligan, jest tak nieznośny, że szkoda gadać.
 Ciekawi was pewnie skąd wzięliśmy alkohol. Wszystko za sprawą Harrego Grey'a, kumpla Mike'a. Ten tez był mega chudy, ale prawie mojego wzrostu. Miał średniej długości blond włosy i zielone oczy, a charakter miał paskudny...
W końcu stałem przed swoim domem. Gdy wszedłem do domu usłyszałem bardzo dziwne dźwięki dochodzące z pokoju mojego brata. "Znalazł sobie towarzystwo na noc... Zbok..." westchnalem zdejmując koszulkę i kładąc sie za łóżko. "Nie chce mi sie przebierać, idę spać..."
TIME SKIP
Ocknąłem sie z lekkim bólem głowy implantem na czole. Z początku nie wiedziałem co sie dzieje, ani gdzie jestem. Dopiero po chwili dotarło do mnie, ze zemdlałem na lekcji.
-Wreszcie sie obudziłeś- usłyszałem znajomy, szorstki głos. Obok mnie stała wysoka (płaska XD) szatynka o gniewnych, niebieskich oczach. Ubrana w szarą bluzę z kapturem, jasne jeansy; z rekami skrzyżowanymi na piersi patrzyła na mnie z surowym wyrazem twarzy.
-Annie... Co ty tu robisz?-westchnalem przeczesując włosy palcami.
-Pani Hanna kazała mi sie tobą zaopiekować, wiec wykozystuje to do odpuszczenia lekcji-wytłumaczyła dziewczyna podając mi szklankę wody i jakieś tabletki.
-Dlaczego tobie?-zapytałem zażywając leki.
-Bo jestem przewodniczącą.
-A plaster skąd?
-Walnąłeś o stół, a teraz sie zamknij i odpoczywaj-warknęła dziewczyna zabierając mi pusta szklankę i siadając na krześle obok łóżka zaczęła coś czytać.
"Swietnie. Początek szkoły i leżę u pielęgniarki..." pomyślałem wstając. Chciałem juz iść ale poczułem silny uścisk na ręce.
-A ty gdzie?-zapytała Smith nie wyciągając nosa z książki.
-Na lekcje...
-Mowy nie ma! Mamy teraz biologię, a ta baba mnie nie znosi-przerwała mi dziewczyna odkładając książkę.
-Ale mi sie nudzi...-jeknalem.
-Kazano mi sie tobą zając dopóki nie zjawi sie pielęgniarka wiec zostajesz- to mówiąc dziewczyna pociągnęła mnie na łóżko.
-Upierdliwa jestes... Nudzi mi sie- powiedziałem z nieskrywaną złością.
-I co ja na to mogę?
-Poprostu pozwał mi iść!
-Nie bo ja nie chce iść!
-To co ja mam niby robi...?!-w tym monecie dostałem z książki w nos.
-Możesz poczytać-warknęła Annie.
-Tsk...-złapałem książkę i zacząłem czytać co jakiś czas zerkając na dziewczyne bawiącą sie telefonem. W pewnej chwili zauważyłem cos dziwnego. Szatynka wyciągnęła rękę w strone torby, zatrzymała ją przegryzając wargę i rzucając mi przy tym przelotne spojrzenie, a potem wyciągnęła z tornistra szkicownik i zaczęła coś bazgrać. W miarę jak sie do niej przybliżyłem by zobaczyć co robi dziewczyna sie odsuwała, a gdy juz prawie zobaczyłem obraz drzwi gabinetu sie otwarły i stanęła w nich pulchniutki kobitka z blond kędziorkami na głowie.
-Oh, juz sie ocknąłeś kochanie- powiedziała kobieta w moja strone.-Martunia możesz juz iść, zbadam twojego chłopaka i puszczę go wolno- kobieta puściła nam oczko.
-Znów sie pani pomyliła, jestem Annie, Martha to moja ciocia. A ten typ nie jest moim chłopakiem-wytłumaczyła dziewczyna oschłym głosem.
-Zdejmij koszulkę, ja pójdę po stetoskop-powiedziała pielęgniarka. Posłusznie wykonałem wszystkie polecenia, a gdy chciałem juz iść kobieta mnie zatrzymała wręczając mi jakaś kartkę. 
-Martunia upuściła szkic, oddaj go je-poprosiła. Zerknąłem na rysunek, był to portret jakiegoś chłopaka. Miał średniej długości, ciemne włosy. Jego twarz przesłaniała czarna chusta z jakimś białym wzorem, a głowę i ramiona zakrywała ciemna bluza z kapturem. Chłopak miał błyszczące, kocie oczy, a nad jego głową rozciągało sie rozgwieżdżone, nocne niebo.
-Wow...-westchnąłem.
-Prawda. Annie chciała iść do szkoły plastycznej, ale nie wiadomo dlaczego wróciła tutaj-wytłumaczyła blondynka.
-Nie bede w to wnikał bo oberwę, ale szkic jej oddam. Do widzenia-powiedziałem uśmiechając sie i zamknąłem za sobą drzwi.
TIME SKIP
Stałem przed drzwiami Smith i czekałem aż mi łaskawie otworzy. Gdy już stanęła w drzwiach miała na sobie zielony T-shirt i brudne od farb ogrodniczki.
-Co chcesz?-zapytała szorstkim tonem.
_____________________________________________________________________________
Cześć ludzie. Sorki że nie pisałem, ale nie bardzo miałem czas. Wybaczycie mi nie ;)

piątek, 16 października 2015

Rozdział I

Gdy tylko wkroczyłam na teren szkoły obległy mnie tłumy dziewczyn. Jak zwykle olałem je i poszedłem odszukać swoją klasę. Już miałem do niej wejść, gdy...
-LUKAS!!!-usłyszałem za plecami i po chwili stał przy mnie o głowę ode mnie chłopak. Miał krótkie i proste brązowe włosy i zielone oczy. Był szczupły, jego pasiasty T-shirt wisiał na nim jak worek, a jeansy podkreślały chude nogi na których końcu widniały czarno-czerwone nike..-Dawno się nie widzieliśmy.
-Cześć Mike-powiedziałem przybijając piątkę z przyjacielem.
-A ciebie nadal oblegają dziewczyny? Wcale się nie zmieniłeś-westchnął chłopak wchodząc przede mną do klasy. Jak zwykle zająłem miejsce w ostatniej ławce przy oknie, a Mike tuż obok mnie. I jak zwykle wszystkie dziewczyny usiadły dokoła mojej ławki. Irytujące. Dostrzegłem zazdrosne spojrzenia innych chłopaków, którzy szeptali coś miedzy sobą."Znowu wszyscy chłopacy będą mnie nienawidzić.." pomyślałem kładąc głowę na ławkę.
Po chwili do klasy weszły cztery dziewczyny. Jedna niziutka, miała chyba z jakieś metr pięćdziesiąt wzrostu, rude włosy związane w wysoką kitkę, a ubrana była w czarną sukienkę oraz sweter i rajstopy tego samego koloru. Druga była mojego wzrostu. Jej długie, blond włosy były splecione w gruby warkocz zwisający jej na plecach. Miała na sobie koszule i ciemne, długie spodnie. Następna była trochę niższa i trochę bardziej pyzata. Krótkie, jasne włosy opadały jej na ramiona, a grzywkę przytrzymywała szeroka, bordowa opaska. Ta miała na sobie biało-czarną sukienkę, czarny pulowerek i kozaki. A na czele tej gromadki szła wysoka szatynka... Którą spotkałem już wcześniej. Gdy tylko nasze spojrzenia się spotkały uśmiech znikł z jej twarzy Odwróciła się do towarzyszek i powiedziała coś, po czym usiadła na drugim końcu sali."Chyba mnie nie lubi"pomyślałem i w tym samym momencie do klasy weszła niska, czarnowłosa nauczycielka. Jej brązowe oczy przesłaniały okulary, a ubrana była w białą koszulę z falbanami na dekolcie, granatową, smukłą spódnice i podobnego pokoru szpilki.
-Proszę o cisze-powiedziała spokojnym głosem, ku mojemu zdziwieniu klasa ucichła.-Mam na imię Bianca Thomson, zaczynając od dzisiejszego dnia będę waszą wychowawczynią...-kobieta zaczęła swój nudny monolog na temat zasad panujących na terenie szkoły.
 ~PO SZKOLE~
-Może wyskoczymy gdzieś wieczorem?-zaproponowałem, Mike zamyślił się.
-Chodzi ci o męski wypad, czy polowanie na laski-zapytał.
-Błagam nie załamuj mnie, mam dość dziewczyn na dziś...- westchnąłem opuszczając głowę.
-Dobra, dobra... To może o szóstej wieczorem na rynku. Namówię kumpli i wyskoczymy do baru, ale jeśli chcesz aby cie polubili stawiasz pierwszą kolejkę-powiedział Jarret (Mike) klepiąc mnie po plecach.
-A ilu was będzie?
-Ośmiu, może dziesięciu...-zadumał się brunet łapiąc się za podbródek.
-Czy ty chcesz, abym zbankrutował?-jęknąłem niezadowolony.-Eh... No dobra, ale tylko pierwszą kolejkę.
-Spoko, to do później!-zawołał chłopak idąc w swoją stronę.
-Na razie!-zawołałem i ruszyłem do domu.
Stałem na progu, włożyłem klucz w zamek i przekręciłem go. W tym samym momencie usłyszałem głos dobiegający zza moich pleców.
-To są jakieś żarty?-Odwróciłem się. Stała za mną niebieskooka dziewczyna z grymasem niezadowolenia na twarzy.
-Co ty tu robisz?-zapytałem zaskoczony.
-Dziewczyny poprosiły bym dowiedziała się gdzie mieszkasz, ale ni spodziewałam się, że jesteś moim sąsiadem...-westchnęła dziewczyna przesłaniając oczy dłonią.-Nieważne... Jestem Annie Smith.
-Oh... Jestem Lucas Grand, miło mi...
-Mam nadzieję że będziemy dobrymi sąsiadami- przerwał mi dziewczyna po czym poszła do pobliskiego domu. "Czemu ona jest taka dziwna?!"wrzasnąłem w myślach wyciągając kluczyk z zamka i wchodząc do domu.

________________________________________________________________________________________

Cześć, ludzie!
Co powiecie na nowy rozdział?

czwartek, 17 września 2015

Prolog

To mój pierwszy blog, który postanowiłem pisać z nudów... Wiec może już zacznę...


Przejrzałem sie w lustrze. Biała koszula i czarne spodnie całkiem nieźle na mnie wyglądały. Włożyłem moją ulubioną skórzaną kurtkę i wyszedłem z domu. Dziś był mój pierwszy dzień w liceum. Nikogo tu nie znałem, ale szkoła znajdowała sie blisko domu do którego niedawno sie przeprowadziliśmy. Zastanawiałem sie, jak bedzie teraz bedzie wyglądało moje życie. O znajomych nie musiałem sie martwić, zawsze jestem otaczany przez tłumy z powodu mojego wyglądu. Czerwone, proste włosy sięgały mi do ramion. Przy moim lewym uchu błyszczały srebrne kolczyki, które idealnie do mnie pasowały, a moje bursztynowe oczy doprowadzały do szału niejedną dziewczynę. Już wiele osób mówiło mi, że wyglądam jak łobuz, lub że jestem playboyem, ale to nie do końca prawda. Żartowałem sobie z ludzi i zarywałem do dziewczyn, ale o żadnej nie myślałem na poważnie. Wszystko przez to co zrobiła moja matka... Miałem przez to pewien uraz do kobiet...
Z moich rozmyśleń wyrwał mnie jakiś chłopak, nie... To była dziewczyna! Była trochę niższa odemnie, miała na sobie czarny żakiet, który podkreślał jej smukła sylwetkę, pod nim znajdowała sie błękitna koszula, a czarne spodnie przylegały do jej smukłych nóg. Jej oczy o odcieniu glebokiegiego granatu wpatrywały sie we mnie ze złością, a orzechowe proste włosy opadały jej na ramiona. Dziewczyna obrzuciła mnie gniewnym spojrzeniem i poszła w swoją stronę... Ciekawe kto to?,Ona jest... Strasznie dziwna!